Dlaczego Vetheme?

Dla mnie sprawa przez wiele lat była oczywista.  Jednak, kiedy mój genialny Admin zaskoczył mnie pytaniem,  dlaczego tytuł strony ma być właśnie taki, przyszło mi do głowy, że właściwie poza mną nikt nie ma pojęcia i może wypadałoby napisać parę słów wyjaśnienia.

Przede wszystkim Vetheme to nie coś, a ktoś.  Jak chyba każdy, w wyjątkowo głupim wieku 15 lat postanowiłam napisać swoją pierwszą prawdziwą powieść, oczywiście (jakże by inaczej) z jedynego słusznego gatunku fantastyki. (Zupełnie na marginesie wspomnę, że Christopher Paolini jako piętnastolatek napisał „Eragona”).

Bohaterami (przez małe ” b”) mojej powieści (przez wyjątkowo małe „p”) było troje przypadkowo zetkniętych znajomych – człowiek Hetan, elf Sheran, no i półelfka Vetheme (bo, rzecz jasna, każda szanująca się drużyna musi składać się z mieszkanki kilku ras – sprawdzone przez niejakiego Johna T.).

Akcja miała miejsce w wymyślonym uniwersum, którego nazwy już od dawna nie pamiętam. Całość w dużej mierze była inspirowana sagą o Wiedźminie, ale zdążyłam napisać tylko ze dwie sceny brutalnych bójek i krwawych morderstw. Zanim dotarłam do obowiązkowych scen seksu zorientowałam się jaką popełniam zbrodnię wobec szeroko pojętej literatury i zawiesiłam moje grafomańskie działania.

Powieść, czy cokolwiek to było, nie zostało ukończone, ale  Vetheme została i z czasem trafiła w odmęty Internetu jako moje alter ego w postaci różnych ksywek, nicków i loginów. Do całości swój kamyk dołożył człowiek, który dość długo namawiał mnie, żebym zajęła się pisaniem. Prawdopodobnie miał raczej na myśli jakiś imponujący bestseller, ogromne nakłady, spotkania z czytelnikami, wywiady, autografy…

Wyszło jak wyszło, po moim dziele zostało mgliste wspomnienie i może jeszcze niezrozumiały dla innych atak śmiechu pechowego pracownika sortowni makulatury.  Ale czasem pewnie coś tu napiszę, a Wy, szczególnie rodzina i przyjaciele będziecie musieli to co jakiś czas przeczytać i udawać, że Wam się podoba. Cóż, przynajmniej zaoszczędzicie na kupowaniu papierowej wersji:)

P.S. Nie tylko ta jedna bohaterka przetrwała do dzisiaj- Sheran jest od wielu lat moją postacią w Baldur’s Gate 2, którego chyba już nigdy nie przejdę, ale też chyba nigdy mi się nie znudzi:)